Szkoła Podstawowa im. Marii Skłodowskiej-Curie w Ośnie Lubuskim

W roku szkolnym 2017/2018 w szkole realizowano projekty :"OWOCE W SZKOLE", "SZKLANKA MLEKA", "RADOSNA SZKOŁA"

Aktualności

21 maja 2019 13:57 | Aktualności

Na tropie wrocławskich krasnoludków




       Najważniejsze miasto Dolnego Śląska - Wrocław - słynie z krasnoludków. Mówi się nawet, że jest to światowa stolica tych małych stworków. Właściwie z dnia na dzień ich przybywa, pewnie dlatego, że w pobliżu głównego rynku, tuż koło znanych powszechnie kamieniczek Jaś i Małgosia, znajduje się tajemnicze wejście do ich krainy. Innym powodem inwazji krasnoludków na Wrocław jest zapewne fakt, że każda szanująca się firma i instytucja chce mieć swojego prywatnego gnoma-patrona. Jaka jest prawda dotycząca tego przemiłego symbolu czwartego co do wielkości miasta w Polsce, postanowili sprawdzić uczniowie klas  6a, 6b i 5b, którzy pod opieką swoich wychowawczyń odwiedzili Wrocław w dniach 13-15.05. Pierwsze kroki skierowali do Panoramy Racławickiej, by poszukać krasnoludków na ogromnym przesławnym obrazie ukazującym ważny epizod z insurekcji kościuszkowskiej. Niesamowite malowidło przykuło na dłuższą chwilę uwagę uczniów, którzy próbowali wypatrzyć, gdzie kończy się dekoracja, a zaczyna obraz - nie było to łatwe zadanie, a rozmiary dzieła zaskoczyły większość zwiedzających. Okazało się, że krasnoludek w stroju kosyniera na koniu siedział tuż przy wejściu. Z muzeum jednego obrazu wraz z przewodnikiem uczniowie udali się do najstarszej części Wrocławia, czyli na Ostrów Tumski, głównie po to, by z bliska obejrzeć katedrę, ale szybko okazało się, że zdecydowanie ciekawszym obiektem był mijany po drodze zielony most (wcale nie bardzo duży) zwany mostkiem miłości, który swą nieformalną nazwę zawdzięcza tysiącom kłódek wieszanych na jego poręczy przez zakochanych. W naszej grupie znaleźli się tacy, którzy też powiesili tam swoje kłódeczki. A dobrzy tropiciele na lampie obok mostu ujrzeli małego krasnalego latarnika zapalającego latarnię. Rajem dla poszukiwaczy krasnali okazał się rynek, na którym było ich co nie miara. Można było się wykazać zmysłem detektywistycznym i spostrzegawczością. Po emocjonujących poszukiwaniach wszyscy zasłużyli na posiłek, po którym równie nastąpiły niezwykłe emocje, czyli zakwaterowanie w hotelu. Pokoje były podobne, jednak każdy musiał osobiście sprawdzić, czy aby koleżanki i koledzy nie mają gorzej i czy nie należałoby wziąć ich pod swój dach. Trzeba też było koniecznie przedyskutować miniony dzień i ustalić plany następnej marszruty. Zadanie nie było łatwe, więc rozmowy w podgrupach przedłużały się znacznie poza granicę ciszy nocnej. Rano pożywne śniadanie i  ciąg dalszy wycieczki. Najpierw stadion Śląska -największy stadion ligowy w Polsce, nie tylko kibice piłki nożnej mogli poczuć się jak zawodnicy, zajrzeć w każdy zakamarek, zobaczyć szatnie, stanąć na dywaniku drużyny, siąść na miejscu vipowskim i dotknąć murawy. Kolejna atrakcja to rejs statkiem po Odrze i wtedy ośnianie mogli pościgać się z kajakarską osadą krasnali Politechniki Wrocławskiej. We wrocławskim ZOO tych stworków nie widzieli, ale za to mieli bliskie spotkania z przeróżnymi zwierzętami, np. lemurami, żyrafami, manatami (czyli syrenami) czy przeogromnymi płaszczkami, które przez grube (na szczęście) szyby przytulały się do gości. Z ogrodu zoologicznego nasza grupa poszła popatrzeć na fontanny tańczące koło Hali Stulecia (fakt, że było 6 stopni ciepła, sprawił, że niezbyt chętnie włączyła się w ten taniec, bo bardziej myślała o ciepłej herbacie). No, ale żadne trudy nie zniechęciły turystów do dalszego szukania krasnoludków. Z lekką przekorą postanowili sprawdzić, czy widać je z tarasu widokowego na 49 piętrze Sky Tower (najwyższego budynku w Polsce-Pałac Kultury i Nauki jest wyższy dzięki iglicy). Nie, nie było widać, ale za to ludzie byli bardzo malutcy, a widok na panoramę miasta zapierał dech.  No i przyszła pora na zieloną noc. Upilnowanie uczniów w tym czasie nie jest łatwym zadaniem dla nauczycieli, więc opiekunki trzech grup wycieczkowych nocujących w hotelu Ibis dwoiły się i troiły, by swoich podopiecznych choć na parę godzin zagonić do ich pokoi, a tym samym pozwolić wypocząć innym gościom hotelowym. W środę po śniadaniu i wymeldowaniu nastał kolejny, ostatni dzień wycieczki. Okazało się, ze młodzi ludzie mają niespożyte pokłady energii i zielona noc wcale ich nie osłabiła, z werwą oraz animuszem ruszyli na dalsze zwiedzanie miasta. Tym razem odkrywali tajemnice Hydropolis (niektórzy żałowali, że tak krótko można było powylegiwać się w strefie relaksu), potem przejazd studencką Polinką, czyli kolejką gondolową nad Odrą skracającą studentom drogę z kampusu na uczelnię, a potem….. wejście na Ślężę (najwyższy szczyt Masywu Ślęży i całego Przedgórza Sudeckiego),która należy do Korony Gór Polski. Pogoda nieco pokrzyżowała szyki naszej grupie, ponieważ po zdobyciu szczytu nie można było popodziwiać widoków, ale za to w schronisku była pyszna gorąca czekolada okraszona bitą śmietaną. Przemoczeni, zmęczeni, ale dumni, że udało się zrealizować wszystkie cele wycieczki, wróciliśmy do Ośna, gdzie czekali stęsknieni rodzice. Duże podziękowania dla Panów: pilota-Pawła i kierowcy-Wiktora, którzy swoim profesjonalizmem przyczynili się do tego, że wyjazd był ciekawy i bezpieczny. W planach są już kolejne wyprawy, a ta na pewno na lata pozostanie w pamięci wszystkich uczestników. Na pewno wspomnienia będą powracać w trakcie oglądania zdjęć fotografowanych krasnoludków i nie tylko.



Przeczytano: 110 razy. Wydrukuj|Do góry

Na tropie wrocławskich krasnoludków