Szkoła Podstawowa im. Marii Skłodowskiej-Curie w Ośnie Lubuskim

W roku szkolnym 2017/2018 w szkole realizowano projekty :"OWOCE W SZKOLE", "SZKLANKA MLEKA", "RADOSNA SZKOŁA"

Aktualności

22 marca 2019 13:17 | Aktualności

Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty!




       Tegoroczny marzec całkowicie potwierdza znane porzekadło: „W marcu jak w garncu”. Każdego dnia mamy po trochę każdej pory roku. Nikt więc się nie zdziwił, gdy rano 21 marca, czyli w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny albo, jak kto woli, Dzień Wagarowicza wcale nie było słonecznie, jak na wiosnę przystało. Mimo to, ten czwartek był bardzo atrakcyjny w Szkole Podstawowej w Ośnie. Żeby wilk był syty i owca cała, to znaczy, aby zadowoleni byli i uczniowie, i nauczyciele tego dnia odbyły się zgodnie z planem trzy pierwsze lekcje, a potem w zdecydowanie luźniejszej atmosferze zaczęły się zajęcia w sali gimnastycznej. Na początek kolejna aktywna przerwa, o której w osobnej notatce opowiada organizatorka, czyli pani psycholog Maja Michałek, a potem niezwykle emocjonujący mecz piłki siatkowej nauczyciele kontra uczniowie. To, co działo się na boisku, ale też na trybunach trudno opisać. Niech żałują ci, którzy tego nie widzieli. Takiej dawki ożywczej adrenaliny dawno nie było czuć, nie tylko w szkole, ale pewnie i w całym Ośnie. Na pole swoistej bitwy (boisko w sali gimnastycznej) weszły dwie gotowe do zażartej walki drużyny: nauczyciele i uczniowie. Na widowni rozgorączkowani kibice. Każdy zadawał sobie pytanie: Kto wygra? Jak będzie przebiegała rozgrywka? Czy ktoś dostanie jakieś fory?

Ci, którzy myśleli, że któraś z drużyn w kilka chwil rozgromi przeciwnika, bardzo się musieli rozczarować, gdyż nikt nikomu nie folgował, a gra od początku do końca trzymała w napięciu. Pierwszy set wygrali nauczyciele, ale (…..czyżby nie docenili przeciwnika) ulegli uczniom w secie drugim. Rozstrzygająca część meczu, czyli set trzeci, to był prawdziwy majstersztyk. Obie drużyny dały z siebie wszystko. Pot lał się strumieniami, nikt nikomu nie odpuszczał. W wielkim błędzie są ci, którzy myśleli, że mecz będzie polegał na serwie i punkcie po zagrywce lub zmianie zagrywającego po strzale w siatkę. O nie, nie, nic takiego! Normą były serwy tuż nad siatką, podania między zawodnikami w drużynie, czekanie na okazję do ataku, bloki nad siatką i ścinki nie do obronienia (w bardzo mocnych ścięciach specjalizował się Filip Sienkiewicz - tylko najodważniejsi próbowali je odebrać czy zablokować). Zawodnicy w obu składach zmieniali się co kilka minut, bo nikt nie wytrzymywał napięcia.  A na widowni - szał kibiców. Okrzyki, tupania, rytmiczne oklaski. Spokojnie można by pomyśleć, że to jakieś mistrzostwa świata. W kibicowaniu bezkonkurencyjna okazała się klasa IV c. Pod koniec meczu próbowała ich przekrzyczeć grupa chłopaków ze starszych klas SP i gimnazjum, ale i tak nie dali rady (gdyby ktoś znalazł sposób na zmagazynowanie wyładowanej w trakcie tego meczu energii, to pewnie okazałoby się, że przynajmniej pół zimy można by oświetlać Ośno). Zapewne zdziwili się również, ci, którzy myśleli, że nauczycieli będą reprezentowali sami wuefiści. Nic bardziej mylnego. Do sportowych zmagań stanęły panie: polonistki, chemiczka, psycholog i pedagog. I dały radę! Ostatni set był bardzo wyrównany. Z minuty na minutę (a może z sekundy na sekundę) szala zwycięstwa przechylała się ze strony na stronę. Ostatecznie wygrali uczniowie. Jednak zwycięstwo odnieśli wszyscy uczestnicy tego wydarzenia. Każdy dobrze się bawił, przeżył miłe chwile w doborowym towarzystwie, poczuł, że w szkole może być wesoło, a uczniowie i nauczyciele to jedna drużyna. Natomiast wiosnę w sercu można czuć bez względu na porę roku czy wiek. Kolejne takie rozgrywki już są w planach, więc……zapraszamy!

 

Relacjonowała rozentuzjazmowana, całkowicie obiektywna (no może nieco przechylona w stronę nauczycieli) - polonistka Małgorzata Soloch




Przeczytano: 134 razy. Wydrukuj|Do góry

Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty!